Stowarzyszenie "Polski Klub Stomatologiczny"
ul. Powstańców Warszawy 17
05-400 Otwock
tel. 022 779-31-83
POCZĄTEK
Spotkaliśmy się 10.11.2005 w siedzibie SPKS i tam do swoich bagaży dopakowaliśmy sprzęt i materiały, które udało nam się zgromadzić z myślą o afrykańskich dentystach.
(lista materiałów na www.spks.org.pl)




Było tego ponad 90kg. W związku z tym na lotnisku pojawiły się pierwsze problemy.

Okazało się, że mamy ponad 50kg nadbagażu, za który KLM chce opłaty po 70 zł od kilograma.
Po informacji, że jedziemy z misją charytatywną, celnicy zrobili się bardziej wyrozumiali i zrezygnowali z dopłaty.
W Amsterdamie przesiedliśmy się biegiem na samolot do Nairobi i właściwie nie mieliśmy czasu na nic innego.

Na Zanzibarze

godzinę jechaliśmy z lotniska do hotelu, drogą - a właściwie bezdrożem, które będziemy długo wspominać - kręgosłupy były w stanie koszmarnym i poddaliśmy je wraz z przyległościami natychmiastowej rehabilitacji.



JAMBIANI
Domki na plaży, w których zamieszkaliśmy były w średnim standardzie.





Fantastyczne otoczenie rekompensowało wszystkie niewygody.




Kuchnia hotelowa, to było szczególne miejsce! Po wykonaniu zdjęć,



na których niestety nie widać rojów much, które tam faktycznie były.
Poprosiłem uczestników, żeby dla własnego dobra tam nie zaglądali. Mogliby stracić apetyt.
Po dwóch dniach w kranach nie było wody. Nasi murzyńscy gospodarze z wrodzonym sobie spokojem
informowali, że woda będzie jak zreperują pęknięty wodociąg, tzn. może jutro albo pojutrze
albo za 3 dni (kiedy już wyjedziemy).
Dość energiczne zażądałem ciągłych dostaw wody w wiadrach: jedno wiadro z wodą do mycia,
drugie z wodą słoną do spłukiwania toalety.
Dowiedziałem się, że woda jest bardzo daleko,
bo był akurat odpływ.



Byłem zmuszony wyrazić moją prośbę dobitniej i nasi gospodarze zaczęli poruszać się biegiem.
Tym samym podstawowe potrzeby były zapewnione.
Rozkoszowaliśmy się pięknem przyrody i egzotyką.




Jeden z kolegów w ramach zabezpieczenia przed pokusami afrykańskimi zabrał ze sobą żonę i księdza.
W niedzielę uprosiliśmy ks. Jasia (nie wzbraniał się mocno) o odprawienie mszy.
Sceneria i miejsce były wyjątkowe.


Wyjątkowy był też ministrant

Ryk motorów cichł gwałtownie


gdy któryś z cyklistów jadąc po plaży trafiał na grząski piasek ku uciesze białych i czarnych obserwatorów.

W pobliskich "restauracjach" za 5-10$ można się było najeść świeżo złowionych owoców morza "po kokardy".




Wypłynęliśmy na rafę sami zadbać o pożywienie.


Jak uganiać sie za pożywieniem uczył nas kapitan naszego "jachtu" DOWAGI MAI

Wieczorem zostaliśmy zaproszeni do miejscowej chaty, gdzie je przyrządzono
i ugoszczono nas






Porównywalismy zęby.

Jambiani to wioska, która się pewnie w niewielkim stopniu zmieniła przez ostatnie kilkaset lat



Zauważalnymi zmianami są wieże telefonii komórkowej i rowery u bogatszych mieszkańców

Ostatniego dnia pobytu mając już rozplanowane miejsca gdzie będziemy rozdawać sprzęt wszystko posegregowaliśmy i podzieliliśmy.


KAMIENNE MIASTO
Kamienne Miasto to starówka stolicy Zanzibaru.



Jedna z nielicznych w Środkowej Afryce, budowli ją Arabowie, Europejczycy widać też wpływy hinduskie.
Pierwszym europejczykiem który zawitał na Zanzibar był Vasco da Gama. Zanzibar był miejscem gdzie zwożono niewolników
i ekspediowano dalej głównie do krajów arabskich i do Azji.
Tysiące z nich umierało w trakcie selekcji której opis jest na tyle wstrząsający że go pominę.


Przez Zanzibar transportowano kość słoniowa (w XIX wieku w Afryce wymordowano ok. 5 mln słoni), rogi nosorożców, skóry, egzotyczne drewno, kamienie szlachetnE i złoto. Zanzibar był najbogatszym państwem afrykańskim. Do dziś widać ślady dawnej świetności



W latach 60-ych Zanzibar został wcielony do Tanzanii z pewną autonomią. Gospodarcze połączenie z ubogą Tanzanią spowodowało pauperyzacje wyspy i jej mieszkańców. Zwiedzając miasto odwiedziliśmy dom w którym urodził się Fredi Merkury.

Targ owoców


targ rybny




i mięsny

oglądaliśmy szybko. Niepowtarzalny zapach towarzyszył nam długo po opuszczeniu tych egzotycznych miejsc. W katedrze

znajduje się krzyż wykony z drzewa które wyrosło na grobie Liwingstowna afrykańskiego odkrywcy, podróżnika i geografa.

Kręte uliczki, budowle rozmaitych stylów i kultur, czarnoskórzy, uśmiechnięci, życzliwi ludzie, atmosfera siesty i
wypoczynku, daje obraz Kamiennego Miasta, który nie sposób zapomnieć i gdzie chciałoby się wrócić.
Odwiedziliśmy też miejscowy szpital MNALI MMOJA HOSPITAL, w którym zostawiliśmy część materiałów

Po szpitalu i przychodniach stomatologicznych oprowadzała nas dentystka
dr ABDULRAHMAN JUMA ZIDIHZRI

studia skończyła w Kijowie.
Pokazała nam sprzęt i to czym dysponują

Nasze dary

przekazaliśmy w gabinecie dyrektora dr SALAMA RASHID ABDULLA

w trakcie przekazywania materiałów obecny był fotoreporter z miejscowej gazety. Informacja z naszego spotkania ukazała się nastepnego dnia. Wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej tuż obok

Szpital został założony w 1923r.

Po wizycie w szpitalu dotarliśmy na lotnisko skąd wylecieliśmy do Arushy znajdującej się w centralnej Tanzanii u podnóża Kilimandżaro w krainę lwów, słoni i wielkiej przygody






copyright © 2005 SPKS