logo SPKS

Adres tymczasowy:
Stowarzyszenie "Polski Klub Stomatologiczny"
ul. Powstańców Warszawy 17
05-400 Otwock
tel. 022 779-31-83


"10" POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO SIĘ BYŁO RUSZYĆ Z DOMU W 2002 Roku

Powód pierwszy - merytoryczny.

Światowy Kongres Stomatologiczny (FDI), odbywający się co roku w różnych miastach na świecie, któremu towarzyszy wystawa sprzętu stomatologicznego.
W 2002 roku FDI odbyło się w Wiedniu, a wyjazd był organizowany przez SPKS - i to był powód zasadniczy, który w porównaniu do merytorycznego zawiera mniej hipokryzji. Obydwa doskonale się uzupełniają. Ciekawostką jest samo miejsce Wystawy. Odbyła się ona na terenie UNO-City, Międzynarodowym Centrum Kongresowym i za razem trzecią na świecie siedzibą ONZ-tu. Projekt powstał w 1979 roku i podobno doprowadził Austrię na skraj bankructwa. A w 2002 roku nie wszystko było jeszcze wykończone.

Powód drugi - Pałac Schonnbrunn.

Letnia rezydencja Habsburgów. Ulubiona posiadłość Marii Teresy.
Zewnątrz nie przedstawia się może zbyt okazale, ale całe piękno kryję się wewnątrz, rozłożone na ponad 1000 sal.
Mieliśmy okazję zobaczyć m.in. gabinet Franciszka Józefa, pokoje, w których przebywał Napoleon w 1805 i 1809 roku; Chiński Gabinet, w którym Maria Teresa odbywała tajne narady; Galerię Lustrzaną, w której wystąpił siedmioletni Mozart, a także Wielką Galerię, która tętniła życiem w trakcie Kongresu Wiedeńskiego, zwanego przez wielu historyków, IV rozbiorem Polski, a 1961 goszcząca J.F. Kennedy'ego i Chruszczowa.

Wagenburg - zachodnie skrzydło Pałacu Schonnbrunn.

Muzeum powozów. Prawdziwa gratka dla miłośników motoryzacji.
Miejsce, w którym zgromadzono największą ilość XVIII - XIX wiecznych powozów. Wśród nich najbardziej wyróżnia się kareta koronacyjna Franciszka Stefana.
Kapiący złotem ośmiokonny pojazd z weneckimi oknami, ważący, bagatela, 4 tony (!!).
Ostatnie zdobienia dodano do niego w 1764 roku i od tamtej pory pozostaje w stanie nie zmienionym.

Powód trzeci - Schlosspark.

Jeden z bardziej rozbudowanych i z bardziej okazałych parków w Europie.
Położony na tyłach Pałacu Schonnbrunn i stanowiący jego integralną część.
W przeciwieństwie do budynków, udostępniony mieszkańcom Wiednia już w 1779 roku. Teren, na którego zwiedzenie trzeba poświęcić cały dzień i najlepiej jest zacząć wcześnie rano. Pokłonić się Fontannie Neptuna, przejść się Aleją Róż, zgubić się w labiryncie z żywopłotu, jakimś cudem dotrzeć do Japońskiego Ogrodu, nie zapomnieć o przypałacowym ogrodzie zoologicznym, zgrzać się w Palmiarni, i jeszcze spróbować wejść na wzgórze, z którego można podziwiać panoramę Wiednia. Tam też można zwiedzić, górującą nad parkiem, Gloriettę - budowlę powstałą dla upamiętnienia zwycięstwa armii habsburskiej nad Prusakami. Przez długi czas wiedeńczycy uważali Gloriettę za najbrzydszą i najbardziej chybioną konstrukcję. Teraz jej los podzielił Haas Haus - centrum handlowe wybudowane przy katedrze Św. Stefana.

Powód czwarty - Belweder.

Otóż i miejsce, gdzie najbardziej "tańcował" Kongres Wiedeński w latach 1814-1815.
Oprócz politykowania podczas Kongresu kwitło życie towarzyskie, na tyle burzliwe, że Kongres otrzymał przydomek "tańczący". Wtedy też został wprowadzony na salony Walc Wiedeński. Belweder składa się z dwóch barokowych budowli ( Belweder Górny i Belweder Dolny ) powstałych XVIII wieku dla księcia Eugeniusza Sabaudzkiego.
Obie części są oddziela ogród, fontanny, posągi i postacie belwederskich Sfinksów, które zastąpiły w XIX wieku posągi greckich bogów.

Powód piąty - Hofburg.

Pałac Cesarski. Monumentalna zimowa rezydencja Habsburgów, położona w zachodniej części wiedeńskiej starówki.
Rozległa budowla pozbawiona części centralnej pomimo tego, że była budowana 700 lat. Ostatnie skrzydło ukończono w 1913 roku. Układ pomieszczeń Hofburgu musiał uwzględniać niepisaną zasadę Habsburgów według, której nowy władca nie mógł korzystać z komnat poprzednika. Tutaj bardziej obradował niż tańczył Kongres Wiedeński. Do czasów wybudowania UNO-City przebywali urzędnicy ONZ-tu.
Obecnie część budynku zajmuje Prezydent, reszta to muzea.

Powód szósty - Katedra Św. Stefana.

Kolejna monumentalna budowla powstająca na przestrzeni lat. Jej obecny kształt zaczął powstawać w 1304 roku i powstawał do początku XX wieku. Jej charakterystyczną częścią jest spadzisty dach, udekorowany kolorowymi dachówkami, które pochodzą z końca XIII wieku. Wewnątrz najstarszym zabytkiem jest Kazalnica z początku XIV wieku, którą zdobią popiersia czterech Ojców Kościoła Augustyna, Grzegorza, Hieronima i Ambrożego. Wnętrze katedry skrywa m.in. statuę cierpiącego Chrystusa, nazywaną Pan Bóg od Bólu Zębów ( Zahnwehherrgott ) - według legendy, nazwa ta została nadana przez trzech studentów, którzy dostali takiego bólu zębów, któremu nie był w stanie zaradzić żaden dentysta. Ból minął kiedy padli przed rzeźbą na twarz i zaczęli błagać o przebaczenie.

Powód siódmy - Wiedeń nocą.

Warto pokonać tych kilkaset kilometrów, by wyjść na nocny spacer po Wiedniu, który wtedy tak samo tętni życiem jak za dnia.
A nie ulega wątpliwości, że wiele miejsc i budowli wygląda bardziej malowniczo po zmroku. Nawet wspomniany wcześniej Haas Haus. Nie trzeba się zbytnio rozjeżdżać po mieście by zakosztować ciekawych widoków. Spacer można ograniczyć do wiedeńskiego śródmieścia ( Innere Stadt ) i przejść się po Ringstrasse - ulicy powstałej w miejsce dawnych murów obronnych okalających miasto. Tędy można dotrzeć m.in. do gmachu Parlamentu, fontanny Pallas Ateny zdobiącej jego front. Podziwiać Ratusz, który za dnia ginie w okolicznych budowlach, tak samo jak Burgtheater.

Powód ósmy - Wiedeńskie ulice.

Pamiętające historię dawną jak i najnowszą.
Miasto, w którym w okresie po II W.Ś. jak i w czasie zimnowojennych szpiegowskich rozgrywek krzyżowały się strefy wpływów Świata Wolnego i tego za Żelazną Kurtyną.
I tak kręcąc się po wiedeńskich ulicach spróbować odnaleźć specyficzny, sensacyjny klimat znany z książek Grahama Greena, Johna Le Carre, czy też Suworowa. A i z stanąć pod Pallais Pallavicini z charakterystycznymi figurkami kariatyd po obu stronach wejścia - rezydencji głównego bohatera legendarnego filmu "Trzeci człowiek" z 1949 roku, znanego każdemu miłośnikowi sensacji.

Powód dziewiąty

Spróbować rewelacyjnych kanapek ( podobno jedynych takich w Europie ), poznać prawdziwy smak sznycla po wiedeńsku, oraz kawy - oczywiście po wiedeńsku. Przekonać się, że wyroby cukiernicze z wizerunkiem Mozarta, nie smakują już tak dobrze jak jego Requiem. Chociaż stanąć pod Staatsoper, znaną na cały świat Państwową Wiedeńską Operą. Przespacerować się przez Park Miejski, który był i jest "stolicą" walca, do dziś tańczonego w dawnych zabudowaniach - Kursalon.
Nic, więc dziwnego, że właśnie tutaj znajduje się pomnik króla walca Johanna Straussa. Pozłacana rzeźba z 1925 roku, w świetle słońca widoczna z daleka.

Powód dziesiąty - Grinzing - winnej dzielnicy Wiednia.

Składającej się z dużej ilości drobnych restauracji znanych z tego, że serwuje się tu bardzo młode winno, w ilościach może nie hurtowych, ale znacznych.
Tutaj spotkaliśmy się na pożegnalnej kolacji, przy której nie zabrakło chwili refleksji nad przyszłością stomatologii. I im dłużej trwała kolacja, tym owa przyszłość jawiła nam się w jaśniejszym świetle. Wiedeń Wiedniem. FDI też w porządku. Ale nie ulega wątpliwości, że miłe wspomnienia łączą się z osobami, z którymi miałem okazję wyjechać, i którym bardzo dziękuje za miło spędzony czas. Także kierowcom autokaru, którzy "orientacji w terenie", nadali całkiem nowe i nie mniej interesujące znaczenie.


Tekst i zdjęcia
(oprócz foto 15- reprodukcja internet)
Adam Sadkowski