EXPODENT 2006
Mediolan. Miasto sięgające początków IV wieku p.n.e. Stolica Lombardii – północnej, najbardziej rozwiniętej części Włoch. Miejsce, w którym krzyżują się strefy wpływów gospodarczych i politycznych Włoch, tworząc Mediolan nieoficjalną stolicą państwa.

Byk symbolizujący Turyn
Miasto upalne i duszne latem. Prawie wiecznie mgliste zimą. Na początku października powitało osoby z SPKS-u połączeniem obydwu pór roku. Przez pierwsze dwa dni było wyjątkowo pochmurnie i szaro, za to temperatura nie spadała poniżej +26°C (!). Światło dla osób lubiących fotografować było przez cały dzień wyjątkowo podłe, co w jakiś sposób utrudniało dokumentowanie całej podróży. Zresztą owe pierwsze dwa dni zostały poświęcone, rzecz jasna, zasadniczemu celowi podróży, a mianowicie Międzynarodowym Targom Stomatologicznym Expodental.
W tym roku Expodental zaprezentował się już po raz 34 – ty. Dwupiętrowy kompleks wystawienniczy Fieramilanocity gościł branżę stomatologiczną od 4 do 7 października. Zgromadził wielu znaczących producentów, jak i całą śmietankę włoskich firm związanych ściśle ze stomatologią, oraz także takich, których nazwa na codzień kojarzy się zupełnie z inną działalnością. Pininfarina, znany każdemu miłośnikowi motoryzacji, zaprezentował autorski projekt umeblowania gabinetu stomatologicznego. Wizualnie nie szokował, ceną – a i owszem. Jednak o ile zdominowanie targów przez firmy włoskie, byłą rzeczą całkowicie naturalną, o tyle ilość i różnorodność firm azjatyckich już zastanawiała. Ekspansja ich na rynku motoryzacyjnym to „pikuś” w porównaniu do planów, jakie mają Koreańczycy i Chińczycy w stosunku do branży medycznej. Niska cena ich produktów może wkrótce wywołać spore zamieszanie na rynku, ale miejmy nadzieję, że nie grozi nam przeniesienie „Kolonii do Pekinu”. Bardziej zdecydowanie broni się Mediolan jako światowa stolica mody przed chińską konfekcją. W stomatologii niekoniecznie biorąc pod uwagę ilość otwierających się przedstawicielstw medycznych.

Autorski projekt Pininfariny umeblowania gabinetu stomatologicznego

Fieramilanocity-Centum Targowe
Fieramilanocity w żaden sposób nie może się równać z potężnym centrum wystawienniczym w Kolonii. Jak i z całą ich specyfiką. I zresztą bardzo dobrze. To, co ginie nam w pościgu za nowościami po kolońskich hallach, można odnaleźć na tych drobniejszych, takich jak te, które odbywają się w Fieramilanocity. Mniejsze targi bardziej wyraźnie oddają specyfikę leczenia na danym terenie. Poza tym przeważnie towarzyszy im jakaś myśl przewodnia. Expodental 34 był bardziej nakierowany na profilaktykę, higienę jamy ustnej oraz walkę z chorobami przyzębia.
Mediolan odbiega całkowicie od innych włoskich miast. Jest schludny i czysty. Zwłaszcza w obrębie centrum. Z unoszącym się aromatem cappuccino i Campari. Miasto pełne wąskich uliczek, przepięknie ukwieconych balkonów i wyjątkowo przyjaźnie nastawionych mieszkańców do turystów. Złośliwie można by rzec, że to akurat nic dziwnego. Miasto na przestrzeni swej dumnej historii przechodziło z rąk do rąk. Rządzili tutaj Francuzi, Hiszpanie, Austrowęgrzy i sporadycznie pomiędzy nimi Włosi, aż do czasów powstania przeciwko Habsburgom, które doprowadziło do zjednoczenia Włoch. Jego symbolem jest wybudowana w XIX wieku Galeria Vittorio Emanuela II na Placu Katedralnym. Jej posadzka zawiera mozaikę w kształcie koła. Na okręgu umieszczone są symbole miast zjednoczonych Włoch. Największe powodzenie ma symbol Turynu – byk, a konkretnie jego jądra (!). Ich przydeptanie, podobno, gwarantuje szczęście w wielu aspektach życia. Deptałem. Na razie czekam.

Galeria Vittorio Emanuela II

Mediolańska ulica

Fragment Mediolańskiego dziedzińca i typowa Mediolańska elewacja
Sama Katedra zaczęła powstawać w 1386 roku, a jej pracę ukończono w XIX wieku. Miejsce, w którym na króla Włoch koronował się Napoleon i miejsce, w którym od 1461 roku złożony jest gwóźdź z krzyża Chrystusa. Jest prezentowany raz do roku (14 września). Dach Katedry to kolejna rzecz, po której trzeba się przespacerować. Bliska można wtedy oglądać zdobienia katedralne i podziwiać panoramę miasta. Jeśli pogoda jest przychylna, w oddali widoczne są Alpy. Wejście na dach nie jest trudne. Można zrobić to na dwa sposoby; schodami lub windą jak cywilizowany turysta. Na miejscu jest takie „drobne” przejście, które polecam wszystkim tym, którzy cierpią na lęk wysokości. Robi wrażenie. Coś jakby jazda wyciągiem krzesełkowym głową w dół. W panoramie miasta wyróżnia się na tle innych budowli Torre Valesca – symbol powojennego Mediolanu. Zbudowany w latach 50-tych. Kształtem ma przypominać średniowieczną wieżę dzięki architektom Belgioiosa, Rogera i Peressuttiego.

Mediolańska Katedra

Torre Valesca – symbol powojennego Mediolanu

Kościół i krypta Swiętego-Ambrożego
Skoro wspomniałem Napoleona, to nie sposób nie wymienić jednej z najokazalszych i prestiżowych galerii europejskich, a mianowicie Pinacoteca di Brera. Jej założycielem był właśnie Napoleon, który (cytuje za przewodnikiem) „wyposażył ją w dzieła sztuki zagrabione z kościołów i prywatnych zbiorów arystokratycznych włoskich rodzin.” Jest to pokaźny zbiór rozszerzony nie tylko o „zbiory” Napoleona. Warto poświęcić sporo czasu by je obejrzeć. Są tu prace m.in. Modiglianiego, De Chirico, Tintoretta, Belliniego, Cerutiego.

Pinacoteca di Brera
Zamek Sforzów (Castello Sforzesco) poprzednio siedziba rodu Viscontich. Po roku 1450 zamek i władzę nad miastem przejmuje rodzina Sforzów, która doprowadza miasto do prawdziwego rozkwitu. Odbudowuje także zamek, który staje się najbardziej luksusową budowlą renesansowej Europy. Tutaj znajduje się ostatnie, niedokończone dzieło Michała Anioła Pieta Rondanini. Za zamkiem jest Parco Sempione – ogród w stylu angielskim. W jego tle widoczny Łuk Pokoju wystawiony dla uczczenia zwycięstw Napoleona, ale odebrany dopiero przez Franciszka I w 1815 roku. Rodzina Sforzów przyczyniła się do powstania jeszcze jednego symbolu Mediolanu, a mianowicie sprowadzenia do miasta Leonarda da Vinci. Na zamówienie Lodowica Sforzy powstała Ostatnia Wieczerza pędzla Mistrza, w refektarzu kościoła Santa Maria delle Grazie. Arcydzieło zostało namalowane na suchym tynku w Sali, która za czasów Napoleona była używana jako stajnia. Zwiedzanie obrazu stanowi nie lada wyzwanie. Z marszu nie sposób się do niego dostać. Bilety trzeba rezerwować przynajmniej z trzy dniowym wyprzedzeniem.

Zamek Sforzów (Castello Sforzesco)

Mediolański Łuk Triumfalny
Wartym, a może nawet i koniecznym jest zwiedzenie Narodowego Muzeum Nauki Techniki Leonarda da Vinci. Jest to jedna z wielu muzealnych perełek. Tutaj także odnajdziemy wśród wielu innych prac Leonarda Ostatnią Wieczerzę, ale jest to tylko kopia. Zbiory muzeum to nie tylko repliki, plany i schematy wynalazków Mistrza, ale także historia włoskiej motoryzacji, marynistyki, telekomunikacji, lotnictwa, etc. Działy poświęcone metalurgii, transportowi, astronomii, kinematografii itd. Od oryginału łodzi podwodnej Enrico Totti po Wahadło Foucault’a. W salach demonstracyjnych należy uważać, co się naciska, żeby nie narobić zbytniego zamieszania. Dział poświęcony wynalazkom Leonarda da Vinci jest o tyle istotny, żeby nazwisko Mistrza nie kojarzył się tylko z płytką książką Dana Brown’a.

Nurek i okręt wojenny Leonarda da Vinci

Wahadło Foucault’a

Dysk Arnoldo Pomodoro
Mediolan to także miasto historii najnowszej. Miasto, w którym na Piazzale Loreto został powieszony razem kochanką Mussolini, dokładnie w tym samym miejscu, w którym kilka tygodni wcześniej rozstrzeliwano partyzantów. Tak się skończył dla Duce ruch faszystowski, który sam stworzył w tym mieście 26 lat wcześniej.
Tutaj jest także Teatro alla Scala (La Scala) – najsłynniejsza opera świata. Więcej mądrego mógłby tutaj napisać Bogusław Kaczyński gdyby był członkiem SPKS. Chociaż wtedy by musiał być stomatologiem, a wtedy niewiele miałby czasu na siedzenie w operze.

Uniwersytet Mediolański
Mediolan to miasto, po którym trzeba dużo spacerować. Klimatu tamtejszych ulic nie da się w żaden sposób opisać. Inaczej; ja nie potrafię. Z planem miasta powinno się podreptać od centrum po Navigli – dzielnicę kanałów, którymi docierały do miasta handlowe barki. Trochę pobłądzić. Mapa potrzebna jest tylko po to by potem wrócić do celu. W końcu jest to kolebka naszej europejskiej kultury dzięki, której jesteśmy tu gdzie jesteśmy i może, i tym kim jesteśmy. O tym warto pamiętać spacerując pięknymi mediolańskimi ulicami

Navigli – dzielnica kanałów
Tak samo jak warto spróbować tamtejszej pizzy, która jest naprawdę dobra. Cappuccino każdego dnia smakuje inaczej, a Campari jako aperitif faktycznie zaostrza apetyt zwłaszcza na … następne Campari. Warto poobserwować tamtejsze sposoby parkowania samochodów. We Włoszech zderzak w samochodzie to nie ozdoba. Jest ważniejszy i częściej używany niż kierownica, trzecia po klaksonie.
Tekst i zdjęcia Adam Sadkowski
powrót